Kliknij tutaj --> 🐚 polscy koszykarze w nba

I w niedzielę zagrają o brązowy medal – z Hiszpanią lub Niemcami. Przed dzisiejszą rywalizację sprawa była jasna: Francuzi byli wielkimi, murowanymi faworytami do awansu do finału. Nikt się nie łudził, która drużyna dysponuje większym talentem czy doświadczeniem. Biało-Czerwoni liczyli jednak na kolejną sensację. Polscy koszykarze podczas tego turnieju nie mają sobie równych! Czwarty mecz i czwarte zwycięstwo. Biało-Czerwoni pokonali w piątek Estonię 93:83 i zameldowali się w finale turnieju Wstajemy! O godz. 7:40 polscy koszykarze 3x3 zmierzą się z reprezentacją Belgii. Mocno trzymamy kciuki Polscy koszykarze 3x3 pokonali w ćwierćfinale Izrael 21:13 i awansowali do półfinału Igrzysk Europejskich Kraków-Małopolska 2023. Mecze o awans do finału rozpoczną się o godz. 19.20. Rywalami Polaków będą Litwini lub Łotysze. Polscy koszykarze poznali rywali w olimpijskich prekwalifikacjach - Cieszymy się, że wracamy do Abu Zabi z dwoma świetnymi meczami. Ubiegłoroczne spotkania klubów NBA w Emiratach przyciągnęły tysiące fanów z całego świata i były wielkim sukcesem – powiedział Ralph Rivera, dyrektor generalny odpowiadający za popularyzację Site De Rencontre De Jeune Gratuit. W przypadku porażki Polacy w sierpniu rozegrają pierwsze mecze wstępnych kwalifikacji EuroBasketu 2025. Tuż przed EuroBasketem 2022 Niemcy są pewni pierwszego miejsca, ale ma to znaczenie jedynie prestiżowe i przy układaniu terminarza. Do kolejnej rundy zaliczane są bowiem wyniki wszystkich spotkań Polacy już kiedyś wygrali w Niemczech - w eliminacjach EuroBasketu 2015. Wtedy też nie byli faworytem, bo trzy dni wcześniej przegrali w Austrii Mimo upływu czasu nadal liderami swoich drużyn są znający się od czasów młodzieżowych dwaj gracze z rocznika 1993, czyli Mateusz Ponitka oraz Dennis Schröder Więcej takich historii znajdziesz na stronie głównej W czwartkowy wieczór była euforia i uczucie ulgi, że udało się ograć Izrael 90:85. Ale trwało to zapewne niedługo, bo tamten sukces był tylko przedłużeniem nadziei. Bez niedzielnego zwycięstwa marzenia o ponownym udziale w MŚ zakończą się już teraz. Dla ćwierćfinalisty poprzedniego czempionatu niezależnie od wszystkiego byłoby to gigantyczne rozczarowanie. Za niewielkie pocieszenie należy uznać, że w dość podobnej sytuacji znajdują się w innej grupie Czesi, także niespodziewanie będący na ostatnich MŚ w czołowej ósemce. To raczej przypomnienie, że ani my, ani oni nie jesteśmy koszykarską potęgą. I w przypadku kilku nieobecności ważnych zawodników czy kilku błędów przy decyzjach kadrowych zaplecze może okazać się niewystarczająco dobre, by poprowadzić do kolejnych zwycięstw, awansów, sukcesów. Tym razem w polskiej kadrze tych nieobecności jest mniej, co było widać przeciwko Izraelowi. – Slaughter i Mateusz Ponitka to liderzy tej drużyny i to udowodnili. Pociągnęli nas w tym meczu – powiedział Jarosław Zyskowski. Słusznie. Slaughter i Ponitka mają obycie w meczach o dużą stawkę nie tylko w kadrze, ale i w klubie. Slaughter w ostatnim sezonie grał z CB Gran Canaria w ważnej roli w lidze hiszpańskiej i EuroPucharze, a Ponitka przed rozwiązaniem kontraktu z Zenitem Petersburg w mocnej lidze VTB oraz Eurolidze, w której zapewne zostanie. Innych zawodników z tego poziomu w kadrze obecnie nie ma. W trakcie eliminacji trener Igor Milicić próbował uczyć odpowiedzialności zawodników wcześniej z drugiego czy trzeciego planu. Nie udało się jednak wykreować kogoś, kto teraz byłby w stanie dać dużo reprezentacji i wziąć tę odpowiedzialność w ważnych momentach. Raczej nie można tak mówić o wspomnianym Zyskowskim, bo jego w kadrze oglądamy od lat kilku. W Lublinie zrobił to, co powinien i umie, czyli trafił z czystej pozycji, za co… należałoby go uznać bohaterem. To jego rzut z dystansu dał w końcówce czwartej kwarty remis i w efekcie dogrywkę, którą Polacy wygrali. Wyobraźmy sobie, że Polska za kilka miesięcy awansuje jednak na MŚ. W takiej sytuacji ten celny rzut Zyskowskiego miałby znaczenie wręcz historyczne i byłby wielokrotnie pokazywany i wspominany przy różnych okazjach. Takiego scenariusza wykluczać się w tym momencie nie powinno. Przecież w przypadku pokonania Niemców Polacy w grupie J drugiej rundy (powstałej z połączenia grupy D z C, skąd wyjdą Finlandia, Słowenia oraz Szwecja lub Chorwacja) mieliby najprawdopodobniej tylko jedno zwycięstwo mniej niż jej lider. Nie ma sensu wybiegać tak daleko w przyszłość, bo na razie trzeba pokonać zachodnich sąsiadów, co dla niektórych byłoby wynikiem zapewne w kategoriach cudu. Polacy już kiedyś wygrali w Niemczech w eliminacjach - ale EuroBasketu 2015 – i była to pierwsza walka o awans innego trenera kadry. Konkretnie poprzednika Milicicia Mike’a Taylora. Wówczas też wydawało się, że Polacy jadą do Niemiec jak na ścięcie, bo ledwie trzy dni wcześniej w kiepskim stylu ulegli również na wyjeździe dużo słabszej Austrii. Tymczasem w Bonn w świetnym stylu zwyciężyli 88:76 i niech to będzie dobry prognostyk. Choćby dlatego, że mimo upływu czasu nadal lidera swoich drużyn są znający się od czasów młodzieżowych dwaj gracze z rocznika 1993, czyli Ponitka oraz Dennis Schröder. Niemiecki rozgrywający w ostatnim sezonie był jednym z kilku przedstawicieli swojego kraju w NBA, grał w Boston Celtics i Houston Rockets. Obecnie jest bez pracy, podobnie jak także grający niedawno w NBA Isaac Bonga. Pewnie dlatego kadrze postanowiła pomóc właśnie ta dwójka, za to brakuje związanych ciągle ważnymi umowami w USA Maxiego Klebera czy Daniela Theisa. Polacy raczej nie będą na to narzekać, bo taka sytuacja zwiększa ich szanse. Co nie oznacza, że Niemców można lekceważyć. Przecież w listopadzie wygrali w Lublinie w składzie, który można było oznaczyć literką nie tyle B, co może nawet i C. Niemcy po czwartkowym wyjazdowym rozgromieniu Estonii 88:57 są pewni pierwszego miejsca, ale ma to znaczenie jedynie prestiżowe i przy układaniu terminarza (jest przyporządkowany do miejsc i już wiadomo, że Polska wygrywając z Niemcami będzie trzecia grupie D i 25 sierpnia wystąpi w Słowenii). Do kolejnej rundy zaliczane są bowiem wyniki wszystkich spotkań. Biało-Czerwoni tymczasem mogą czuć podwójną presję, bo porażka to nie tylko brak udziału w światowym czempionacie. W przypadku niepowodzenia w Bremie Polska zamiast do drugiej rundy eliminacji MŚ trafi do drugiej rundy wstępnej kwalifikacji EuroBasketu 2025, która rozpoczyna się w sierpniu. Tuż przed przełożonym z ubiegłego roku wrześniowym… EuroBasketem 2022. NIEMCY - POLSKA ELIMINACJE MŚ 2023 1. RUNDA GRUPA D 18:00 BREMA NIEMCY: 17. Dennis Schroeder (bez klubu) 25. Kenneth Ogbe (EWE Baskets Oldenburg) 0. Isaac Bonga (bez klubu) 18. Jonas Wohlfarth-Bottermann (Hamburg Towers) 7. Johannes Voigtmann (CSKA Moskwa, Rosja) Rezerwowi: 11. Kostja Mushidi (Syntainics Mitteldeutscher BC), 19. Lukas Wank (Fraport Skyliners Frankfurt), 21. Justus Hollatz (CB Breogán, Hiszpania), 33. Bennet Hundt (EWE Baskets Oldenburg), 34. Gavin Schilling (Bayern Monachium), 43. Christian Sengfelder (Brose Bamberg), 44. David Krämer (Basketball Löwen Brunszwik) Trener: Gordon Herbert POLSKA: 6. Slaughter (CB Gran Canaria, Hiszpania) 9. Mateusz Ponitka (bez klubu) 3. Michał Sokołowski (DeLonghi Treviso Basket, Włochy) 21. Tomasz Gielo (bez klubu) 2. Aleksander Balcerowski (CB Gran Canaria, Hiszpania) Rezerwowi: 1. Jarosław Zyskowski (Trefl Sopot), 5. Michał Kolenda (Trefl Sopot), 10. Łukasz Kolenda (Śląsk Wrocław), 13. Dominik Olejniczak (BCM Gravelines Dunkierka, Francja), 30. Jakub Garbacz (Arged BM Stal Ostrów Wielkopolski), 32. Mikołaj Witliński (Grupa Sierleccy Czarni Słupsk), 55. Jakub Schenk (bez klubu) Trener: Igor Milicić. 6. kolejka: Niemcy – Polska, Izrael – Estonia. Drużyna Z-P Pkt Małe pkt 1. Niemcy 4-1 9 381:342 2. Izrael 2-3 7 380:375 3. Polska 2-3 7 361:369 4. Estonia 2-3 7 338:374 Do drugiej rundy awansują trzy najlepsze zespoły. Dotychczasowe wyniki: Izrael – Polska 69:61, Niemcy – Estonia 66:69, Estonia – Izrael 69:79, Polska – Niemcy 69:72, Estonia – Polska 75:71, Izrael – Niemcy 67:71, Polska - Estonia 70:68, Niemcy – Izrael 84:80, Polska – Izrael 90:85, Estonia – Niemcy 57:88. *** Youtuber, który bawi się w sport czy sportowiec, który musi walczyć ze stereotypami? Marcin Dubiel, influencer i freak fighter, Łukaszowi Kadziewiczowi opowiada, kiedy kończy się zabawa, a zaczyna profesjonalizm, czy to w sporcie, czy w sieci. — Siedem lat pracowałem w internecie, żeby zbudować markę i ludzie chcą zobaczyć, jak ta marka dostaje w****dol — mówi. I chociaż w czasie ostatniej walki dwukrotnie tracił przytomność, to zdradza, że lubi "dostać w łeb". Nie robi też uników przed trudnymi pytaniami. Przyznaje się do błędów, wylicza grzechy przeszłości, opowiada o terapii i przestrzega przed... byciem influencerem. Srebrny medal na mistrzostwach Europy w 1963 roku we Wrocławiu, podium w Finlandii i ZSRR, znakomite indywidualności i charyzmatyczny trener – to obraz polskiej koszykówki lat 60. O tym, jak biało-czerwoni dominowali na Starym Kontynencie i dlaczego teraz brakuje koszykarskich sukcesów z prof. Tadeuszem Hucińskim, byłym szkoleniowcem reprezentacji Polski seniorek, rozmawiał Szymon Kamysz. Kiedy mowa jest o sporcie w powojennej Polsce, na myśl przychodzą takie postacie jak Kazimierz Deyna, Wojciech Fortuna, Irena Szewińska czy też Władysław Kozakiewicz. Zapomina się jednak o sukcesach polskich koszykarzy. Aktualnie w NBA gra jeden Polak – Marcin Gortat. W latach 60. biało-czerwoni byli koszykarską potęgą w Europie. Mieczysław Łopatka, Edward Jurkiewicz oraz trener Witold Zagórski – to tylko niektórzy, którzy mieli wpływ na nasze sukcesy. W okresie PRL reprezentacja Polski w koszykówce pierwsze trofeum zdobyła na mistrzostwach Europy w 1963 r. we Wrocławiu. Na polskim terenie koszykarze Witolda Zagórskiego wywalczyli srebro po zaciętym, jednak przegranym spotkaniu z ZSRR. Kolejnym przystankiem biało-czerwonych było Tbilisi. – W 1965 r. w Tbilisi mieliśmy trzecie miejsce. W 1967 r. osiągnęliśmy sukces na mistrzostwach świata – piąte miejsce. Wtedy Mieczysław Łopatka – wybitny zawodnik – został królem strzelców, a Bohdan Liszko był w tej kategorii czwarty. Ważne było, iż w składzie byli zawodnicy z AZS – Bolesław Kwiatkowski czy też Igor Oleszkiewicz – mówił prof. Tadeusz Huciński. – W 1967 r. w Helsinkach wygraliśmy mecz o brązowy medal z Bułgarią. W 1969 r. w Neapolu byliśmy na czwartym miejscu, gdzie naszym najlepszym zawodnikiem był Edward Jurkiewicz – także król strzelców mistrzostw Europy w Essen z 1971 r. Tam również zajęliśmy czwarte miejsce – dodał. Witold Zagórski – trener, który na stałe zapisał się na kartach historii polskiego sportu. Wicemistrz Europy, trener reprezentacji Starego Kontynentu i przyjaciel amerykańskiej legendy koszykówki, szkoleniowca Boston Celtics Reda Auerbacha. – Wtedy było bardzo dużo trenerów. W każdym klubie był wybitny trener. Postawili na trenera Zagórskiego, który świetnie poprowadził naszą kadrę. Wybitny trener, ale podejrzewam, że równych jemu było wielu. On czerpał wiedzę od wielu trenerów klubowych. Nie zamykał się. Jak zdobywaliśmy srebro w 1963 r., to (Władysław) Maleszewski był dla niego autorytetem – zaznaczył były trener reprezentacji Polski seniorek. – Nie grał według schematu. Gra według takich zasad, że zawodnik sam indywidualnie funkcjonował w rozwiązaniach. Dawał zawodnikom bardzo inteligentnym szansę na kreatywność. Teraz zawodnik pełni rolę służebną w stosunku do koncepcji trenera – kontynuował. Ostatni raz na podium międzynarodowej imprezy byliśmy w Helsinkach w 1967 r. O tym, że spadliśmy z europejskiego topu, może świadczyć wynik z ME w Hiszpanii w 1973 r. Wygraliśmy wtedy zaledwie jedno spotkanie i zajęliśmy 12. miejsce. – Jeszcze w Monachium byliśmy na olimpiadzie, ale już bez sukcesów. Można powiedzieć, że od Badalony zaczął się spadek. Od tego czasu nie możemy się odbudować – wskazał. Dlaczego lata 60. były obfite w sukcesy reprezentacji Polski w koszykówce? – Wtedy koszykówka była zbudowana na silnych organizacjach – wojsko, milicja, kluby wybrzeża czy kolejarze. Można powiedzieć, że zawodnicy i szkolenie młodzieżowe było skoncentrowane w kilku klubach, ale dobrze zorganizowane – podkreślił. Do teraz reprezentacyjna, ale także klubowa koszykówka nie została odbudowana. Prof. Tadeusz Huciński jako jeden z powodów głębokiego kryzysu wskazuje na zbyt częste „ściąganie zagranicznych zawodników” do polskiej ligi. – Zaczęło się również to, że kluby w naszym kraju nie wiążą się z polskimi zawodnikami, bo oni nie istnieją. Kiedyś byli Witkowski, Sitkowski, Młynarczyk, Piskun, Pstrokoński, Arent, Pawlak – to byli zawodnicy, którymi młodzież żyła. Młodzież miała wzorce, więc spontanicznie zaczęła ćwiczyć. W Polsce podstawowymi zawodnikami są ci, którzy nie wiążą się społecznie, patriotycznie – stwierdził. O jakich nazwiskach powinniśmy pamiętać, kiedy mówimy o sukcesach koszykarskiej reprezentacji Polski? – Mieczysław Łopatka, Liszko, Witkowski, Sitkowski, Młynarczyk, (…) Pawlak, Olszewski, Piskun, Pstrokoński, Trans, Arent, Olejniczak. Wszędzie mieliśmy wybitności – akcentował prof. Tadeusz Huciński. Szymon Kamysz/ Polacy rozpoczęli w identycznym składzie, jak piątkowe spotkanie z Włochami (82:101), czyli z: Slaughterem, kapitanem Adamem Waczyńskim, Mateuszem Ponitką, Aaronem Celem i Adamem Hrycaniukiem. Z kolei trener Drażen Anzulovic wystawił trzech graczy ligi NBA: Dario Sarica (Philadelphia 76ers), Bojana Bogdanovica (Indiana Pacers) i Ivicę Zubaca (LA Lakers). Po początkowych nerwowych minutach w wykonaniu zawodników obydwu ekip jako pierwsi rytm gry złapali Polacy. Akcje Hrycaniuka oraz Waczyńskiego dały im kilkupunktowe prowadzenie (8:4, 13:9). Rywale mieli jednak przewagę pod tablicami, co bardzo sprytnie wykorzystywali. Wiele problemów stwarzał także polskim obrońcom Bogdanovic. To po jego akcji Chorwaci objęli w siódmej minucie pierwsze prowadzenie 14:13. Biało-czerwoni odpowiedzieli kontratakami kończonymi przez Ponitkę i po 10 minutach był remis 21:21. Coraz większa przewaga pod tablicami i doświadczenie gości dało o sobie znać w drugiej kwarcie. Rywale kontrolowali tempo gry i wykorzystywali straty Polaków, co spowodowało, że mieli kilkupunktową przewagę. Zupełnie nie mógł się przebić przez chorwacką defensywę najskuteczniejszy w meczu z Włochami Slaughter. Do przerwy rywale wygrywali 36:31, mając przewagę pod tablicami (20:14) i wyższy procent rzutów za dwa punkty (50 przy 41 Polaków). Zawodnicy obydwu ekip zupełnie nie mogli się wstrzelić z dystansu – biało-czerwoni trafili raz na 11 prób, a Chorwaci raz na pięć. Sytuacja zmieniła się w trzeciej kwarcie. Od dwóch rzutów zza linii 6,75 m rozpoczął Waczyński, a następnie trafił Slaughter. Rywale też nie byli gorsi – udanymi akcjami z dystansu popisywali się Saric, Bogdanovic i rozgrywający Rok Stipcevic. Chorwacja prowadziła 44:39, ale podopiecznym trenera Taylora udało się doprowadzić do remisów (44:44, 46:46, 50:50). Decydująca dla losów meczu była ostatnia kwarta, przed którą Chorwacja prowadziła 58:54. Polacy bronili w niej z determinacją, ale chorwackie gwiazdy NBA mimo to czasami potrafiły znaleźć drogę do kosza. Udawało się to też jednak gospodarzom. Po efektownym podaniu pod nogą Kamila Łączyńskiego do Hrycaniuka środkowy zdobył dwa punkty i był faulowany, co dało mu dodatkowy rzut wolny, który wykorzystał. Za chwilę Waczyński dwa razy z rzędu trafił zza linii 6,75 m, a Krzysztof Sulima dołożył pod koszem dwa punkty. Na 4 minuty 13 sekund przed końcem Polska prowadziła 72:67 i trener Chorwacji poprosił o czas. Przerwa nie wybiła podopiecznych trenera Taylora z rytmu. Kolejne trzypunktowy rzut wykonał Slaughter i Polska miała największą, ośmiopunktową przewagę w meczu (75:67). Kolejne siedem punktów zdobyli jednak rywale i na osiemdziesiąt sekund przed końcem Polska miała tylko punkt przewagi (75:74). Biało-czerwoni nie tylko nie trafili w trzech kolejnych akcjach, ale stracili piłkę wyrzucając ją spod kosza. Piłka uciekła też Chorwatom. Lider rywali Bogdanovic sfaulował, zdaniem arbitrów, niesportowo Slaughtera na 13,6 s. Pierwszy rzut wolny Amerykanina z polskim paszportem był niepewny, piłka długo tańczyła na obręczy, ale wpadła. Kolejny był już czysty, a sukces przypieczętował także wolnym kapitan Waczyński. Oprócz niego wyróżniającym się graczem był Hrycaniuk (14 pkt i dziewięć zbiórek), zaś Łaczyński zanotował sześć asyst. Całą drużyna spisywała się dobrze w obronie Biało-czerwoni mieli 49 procent skuteczności rzutów za dwa punkty i trafili dziewięć razy zza linii 6,75 m (36 proc,), co rywale uczynili tylko sześć razy w 19 próbach. Polacy mieli 14 strat, wymuszając na Chorwatach aż 17 złych podań. Grali bardziej zespołowo, bo zanotowali 18 asyst przy 14 koszykarzy z Bałkanów. Polska – Chorwacja 79:74 (21:21, 10:15, 23:22, 25:16). Polska: Adam Waczyński 21, Adam Hrycaniuk 14, Slaughter 12, Mateusz Ponitka 12, Aaron Cel 7, Krzysztof Sulima 6, Michał Sokołowski 5, Kamil Łączyński 2, Tomasz Gielo 0, Karol Gruszecki 0, Mikołaj Witliński 0. Chorwacja: Bojan Bogdanovic 22, Dario Saric 17, Ante Zizic 13, Rok Stipcevic 6, Ivica Zubac 6, Ivan Ramljak 4, Krunoslav Simon 3, Tomislav Zubcic 3, Jakov Mustapic 0, Josip Biliovac 0. Źródło: PAP, Od czasu zakończenia kariery przez Marcina Gortata, w polskiej kadrze nie mamy zawodnika z NBA. To niedługo może się zmienić. Jak podaje "Przegląd Sportowy", zainteresowany przyjęciem polskiego obywatelstwa jest koszykarz Indiany Pacers. 02 Marca 2022, 08:48 Getty Images / Dylan Buell / Na zdjęciu: Malcolm Brogdon Doncić poprowadził Mavericks. Lakers w dużym dołku Naturalizowani koszykarze w koszykówce to temat bardzo powszechny. Koszulkę reprezentacji Polski zakładki między innymi: Joseph McNaull, Lewis Lofton, Eric Elliott, Jeff Nordgaard, David Logan, Thomas Kelati, czy ostatnio Slaughter, który został naturalizowany w 2015 roku. Jak dowiedział się "Przegląd Sportowy", z orzełkiem na piersi może wystąpić kolejny Amerykanin. Zainteresowany przyjęciem polskiego obywatelstwa jest... Malcolm Brogdon, czołowy koszykarz Indiany Pacers. "Brogdon mógłby zagrać w naszej drużynie już podczas tegorocznego EuroBasketu" - czytamy. Zawodnika o takich umiejętnościach w polskiej kadrze jeszcze nie było. Jak to możliwe, że 29-latek może grać dla Polski?ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: syn gwiazdy NBA skradł show! Amerykanina łączą z naszym krajem związki rodzinne. Ojciec żony, a także krewni Victorii Brogdon (wcześniej Janowski) podchodzą z okolic Słupska. Koszykarz odwiedził Polskę latem ubiegłego roku. Pojawił się w Słupsku, w którym trenował u boku Pawła Brogdon zapytał o możliwość trenowania tutaj i właśnie przez rodzinę ta sprawa trafiła do mnie. Udało się załatwić halę, a Malcolm chciał żeby ktoś pomógł mu w treningu. Padło na mnie i mam nadzieję, że Malcolm jest zadowolony z zajęć - podkreślał Leończyk. Kibice śledzący NBA doskonale znają tego zawodnika. Brogdon w sezonie 2016/17 był najlepszym debiutantem NBA, a po trzech solidnych sezonach w Milwaukee w 2019 roku przeniósł się do Indiany Pacers. W poprzednim sezonie notował średnio punktów, zbiórek i asyst na ma ważny kontrakt z klubem do końca sezonu 2024/2025. Zarabia średnio ponad 21 milionów dolarów za rok gry, dlatego pieniądze nie są dla niego motywem, aby przyjąć polski paszport i grać w naszej także: Spadek? Nie ma takiej opcji! Kapitan Startu szczerze o sezonie, formie i... kadrze "Zabrakło nam siły, nie mieliśmy energii". Artur Pacek: To puste frazy [WYWIAD] Czy Malcom Brogdon zagra w polskiej kadrze? zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki WP SportoweFakty Indianapolis Polska Koszykówka Indiana Pacers Polska NBA Malcolm Brogdon W Polsce koszykówka nie cieszy się tak dużą popularnością, jak piłka nożna, jednak są kraje, w których ta dyscyplina odgrywa bardzo istotną rolę. Mowa tu o Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Hiszpanii czy Turcji. Zastanawiasz się, jak powstała koszykówka i kto ustalił jej zasady? Wszystkie informacje na ten temat znajdziesz poniżej. Kto wymyślił koszykówkę? Kibice oglądający mecze czy też ci chcący znaleźć sprawdzone typy NBA, zwykle nie zastanawiają się, kiedy i w jaki sposób została stworzona ich ulubiona dyscyplina sportowa. W przypadku koszykówki historia jest bardzo ciekawa i warto ją znać. Uznaje się, że sport ten powstał 21 grudnia 1891 roku, a wymyślił go James Naismith. Mężczyzna był protestanckim pastorem, a także nauczycielem wychowania fizycznego w szkole YMCA w Springfield (stan Massachusetts). Wygrał on konkurs rozpisany przez Radę Pedagogiczną Springfield College, który polegał na tym, aby opracować grę pozwalającą uczniom na zachowanie kondycji fizycznej zimą, gdy zajęcia sportowe muszą być prowadzone wewnątrz budynków. Jak przyznawał J. Naismith, zależało mu na tym, aby rywalizacja ograniczała do minimum kontakt fizyczny, a jednocześnie skupiała się na bieganiu, skakaniu i ćwiczeniu koordynacji wzrokowo-ruchowej. Mężczyzna wymyślił więc grę polegającą na wrzucaniu piłki do wykonanych z wikliny koszy, zawieszonych na balkonach sali gimnastycznej. Nie miały one dziury na dnie, dlatego każdorazowo po celnym rzucie konieczne było wyjmowanie piłki ze środka za pomocą specjalnego kija. Podstawowe zasady mówiły o tym, że: Trzymając piłkę w dłoniach, nie można się z nią poruszać (należało ją podawać),każdy z zawodników może przebywać w dowolnym miejscu na boisku,piłką należy grać jedynie za pomocą rąk, ma ona być duża i lekka,bramka w formie kosza musi być umieszczona wysoko,zabronione jest stosowanie przemocy fizycznej. 21 grudnia 1891 roku we wspomnianej szkole YMCA rozegrano pierwszy nieoficjalny mecz koszykówki. Udział w rozgrywce brały dwie drużyny, w każdej z nich było 9 zawodników. Koszykówka szybko zyskała dużą popularność, nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale i sąsiedniej Kanadzie oraz kilku innych krajach: Chinach, Anglii, Australii, Francji, Indiach i Japonii. Rozwój koszykówki 3 lata po opracowaniu zasad koszykówki wprowadzono pewne modyfikacje, głównie ze względu na brutalność zawodników. Wprowadzono wówczas rzuty wolne, zmieniono też ilość przyznawanych punktów. Od tej pory rzut z gry był wart 2, a nie 3 punkty, za rzut wolny przyznawano 1 punkt. W 1985 roku zaczęto wprowadzać drewniane tablice koszy, rok później pozwolono na kozłowanie piłką. W 1900 roku na boiskach pojawiły się metalowe obręcze z siatką, które były pozbawione dna. 15 lat później zmniejszono liczbę zawodników biorących udział w rozgrywce do 5. Koszykówka – najważniejsze daty Ponieważ koszykówka szybko zyskała popularność, już w 1904 roku stała się pokazową dyscypliną na Igrzyskach Olimpijskich. Oto kilka innych ważnych dat dla tego sportu: 1906 rok – powstanie organizacji National Collegiate Athletic Association (początkowo nosiła nazwę Athletic Association of the United States), która kontrolowała rozrywki pomiędzy amerykańskimi rok – powstanie ligi National Basketball Association, czyli rok (18 czerwca) – powstanie Międzynarodowej Federacji Koszykówki FIBA, czyli organizacji, która do dziś zajmuje się zarządzaniem międzynarodowymi meczami rok – po raz pierwszy zorganizowano mistrzostwa Europy w – koszykówka stała się dyscypliną rok – od tego momentu rozgrywają się mistrzostwa świata w rok – wprowadzona została zasada 24 sekund, dwa lata później wprowadzono zasadę 30 rok – NBA wprowadziła rzuty za 3 punkty, 5 lat później pomysł zaakceptowała organizacja rok – założono WNBA, czyli Women’s National Basketball rok – wprowadzono kilka zmian, aby rozgrywka była bardziej dynamiczna: Reguła 10 sekund zmieniła się w 8 sekund, reguła 30 sekund ponownie stała się regułą 24 sekund. Koszykówka w Polsce W naszym kraju znacznie większą popularnością, w porównaniu do koszykówki, cieszy się piłka nożna i siatkówka, niemniej jednak z łatwością można znaleźć miłośników także i tej dyscypliny. Ciekawe jest to, że w Polsce pierwszy mecz rozegrały kobiety, wydarzyło się to 29 czerwca 1909 roku we Lwowie. 20 lat później odbyły się pierwsze oficjalne Mistrzostwa Polski, zarówno kobiet, jak i mężczyzn. W 1928 roku założono Polski Związek Gier Sportowych, który obejmował nie tylko koszykówkę, ale i piłkę ręczną oraz siatkówkę, a w 1934 roku Polska przystąpiła do FIBA. Warto pamiętać, że to damska drużyna zagrała w pierwszym międzynarodowym meczu. Było to spotkanie ze Szwecją, rozegrano je w Tallinie w 1935 roku. Polki wygrały wówczas 30:13. Jeden z najważniejszych sukcesów w historii polskiej koszykówki także należy do kobiet, to zdobycie Mistrzostwa Europy w 1999 roku. Inne istotne wydarzenia to zdobycie wicemistrzostwa Europy przez mężczyzn w 1963 roku, a także przez kobiety w 1980 oraz 1981 roku. POLECANE tagi Strefa Chanasa – gościem Michał BaranShawn Jones wraca, ale teraz zagra w SpójniOfensywa transferowa w Gdyni – wysyp kontraktówTransfery, nazwiska, składy – sezon 2022/23 w PLKPierwsza liga już bez Lublina?Transmisje z 1. ligi – Emocje zamienią InStat?Transfery i składy – 1. liga w sezonie 2022/23Igor Griszczuk w RN – Anwil sięga po legendęArka ogłasza – Szubarga i Florence na pokładzie Gościem Kamila w najnowszym odcinku podcastu jest Michał Baran, były zawodnik wielu klubów 1. ligi, głównie na Podkarpaciu. Kopalnia anegdot o niższych ligach koszykarskich oraz informacje o rosnącym w siłę klubie Wilki Rzeszów. Amerykański podkoszowy, mający również kosowski paszport Shawn Jones został nowym koszykarzem PGE Spójni Stargard. Polscy kibice pamiętają go oczywiście z wstępów w Anwilu Włocławek. Obudzeni z letargu nadrabiają zaległości. W ciągu ostatnich godzin Arka ogłosiła 3 kolejne transfery – znanego już w Gdyni Novaka Musicia, Michała Samsonowicza, Wiktora Sewioła i Treya Wade’a. Oficjalnie! Reprezentant Polski, wybrany w czerwcowym drafcie z numerem 9., podpisał w piątek swój pierwszy kontrakt w NBA. W debiutanckim sezonie w San Antonio Spurs zarobi nieco ponad 4 miliony dolarów. Znów mamy Polaka o NBA! O drafcie Jeremy’ego Sochana do San Antonio Spurs mówią najlepsi z możliwych ekspertów – gośćmi Kamila Chanasa są Marcin Gortat i Cezary Trybański, dwaj byli gracze NBA. Anegdoty, doświadczenia, rady – bezcenne! – Mam nadzieję, że Spurs okażą się klubem, który postawi na Jeremy’ego jako na zawodnika ataku. Że trenerzy przygotują dla niego sety, że będą w niego inwestować pod tym względem – mówi ekspert Radosław Hyży po wyborze reprezentanta Polski w drafcie przez zespół z San Antonio. Początek września przejdzie do historii polskiej koszykówki. Mamy nadzieję, że również ze względu na zwycięstwa biało-czerwonych w mistrzostwach Europy. Jesteśmy pewni, że ze względu na najlepszy wyjazd koszykarski, jaki fani polskiego basketu kiedykolwiek widzieli – „EuroBasket Trip 2022”. Zapisz się do newslettera Bądź na bieżąco z wynikami i newsami Gościem Kamila w najnowszym odcinku podcastu jest Michał Baran, były zawodnik wielu klubów 1. ligi, głównie na Podkarpaciu. Kopalnia anegdot o niższych ligach koszykarskich oraz informacje o rosnącym w siłę klubie Wilki Rzeszów. Gorący okres transferowy w ekstraklasie i występy reprezentacji Polski do lat 20. Ekipa podcastu „Strefa Chanasa” – Kamil, Radosław Hyży i Adrian Mroczek – Truskowski dyskutuje o koszykarskich aktualnościach. Dzieje się! W lutym dał się we znaki reprezentacji Polski w meczach eliminacyjnych, a wcześniej dobrze pokazał się chociażby na tle Legii Warszawa – Janari Joesaar, bo oni mowa, został nowym zawodnikiem Anwilu Włocławek. Reprezentant Estonii ma za sobą grę w lidze VTB, lidze hiszpańskiej, a ostatni sezon spędził w niemieckim Medi Bayreuth. Gościem Kamila Chanasa w najnowszym odcinku podcastu był Miodrag „Milan” Gajić, trener, który dla wielkiej koszykówki odkrył Marcina Gortata. Rozmowa nie tylko o talentach, ale też dawnych latach PLK i obecnej reprezentacji Polski koszykarzy. Warto! Początek września przejdzie do historii polskiej koszykówki. Mamy nadzieję, że również ze względu na zwycięstwa biało-czerwonych w mistrzostwach Europy. Jesteśmy pewni, że ze względu na najlepszy wyjazd koszykarski, jaki fani polskiego basketu kiedykolwiek widzieli – „EuroBasket Trip 2022”. Reprezentant Łotwy, znany polskim kibicom z gry w Zastalu, zagra teraz w Legii Warszawa. Janis Berzins to drugi nowy cudzoziemiec w składzie Wojciecha Kamińskiego, po Geoffretu Groselle’u. Nadal nie wiadomo na 100 procent, jaką stawkę drużyn zobaczymy w sezonie 2022/23 w 1. lidze. Dwa zespoły myślą o dzikiej karcie (Zgorzelec, ŁKS), a ekipa z Lublina może zrezygnować z dalszej walki o licencję. Ogłoszona w ubiegłym roku dwuletnia współpraca z firmą InStat okazała się totalnym niewypałem. Według nieoficjalnych informacji, PZKosz przymierza się do przekazania transmisji z 1. ligi płatnej platformie znanej z PLK, czyli Europejska federacja ogłosiła dziś oficjalnie – Anwil otrzyma miejsce w fazie grupowej FIBA Europe Cup, a Czarni dostaną szansę awansu poprzez turniej kwalifikacyjny, który odbędzie się w ostatnim tygodniu września. Mocne ekipy, ale z każdą można powalczyć! Mistrzowie Polski poznali skład grupy w rozgrywkach EuroCup. Zagrają min. z hiszpańską Gran Canaria Aleksandra Balcerowskiego. Wicemistrzowie Polski poznali dziś rywali w fazie grupowej Basketball Champions League. Legia Warszawa w ciekawie zapowiadającej się grupie C rywalizować będzie z drużynami z Turcji, Belgii oraz Izraela. Szykuje się wielka gratka dla fanów koszykówki! Świeżo upieczeni medaliści mistrzostw Europy z Paryża razem z SK Store zapraszają do Gdańska na wyjątkowy SK 3×3 Basket Camp.

polscy koszykarze w nba