Kliknij tutaj --> 🦐 dlaczego nie sni mi sie mama
Tradycje i dziedzictwo: Rodzina jest często powiązana z tradycjami i dziedzictwem. Sen o rodzinie może wskazywać na znaczenie tradycji, wartości rodzinnych i przekazywania tych wartości z pokolenia na pokolenie. Konflikty i problemy: Sen o rodzinie może również oznaczać konflikty lub problemy, z jakimi się borykasz w rodzinie.
Mgr Alicja Maria Jankowska Psycholog , Szczecin. 71 poziom zaufania. Witam, proszę Pana - jeżeli mieszka Pan w dużym mieście i jest tam towarzystwo psychotroniczne to proszę się zgłosić do bioterapeuty, który Panu wytłumaczy deju vu. Świadczy to o Pana dużej wrażliwości, ale nie jest to nic niepokojącego - to się zdarza.
Gość Sen na jawie 2. Goście. Napisano Czerwiec 29, 2012. Ten wyżej oczywiście to podszyw :) przytulam się do męża, ale to nie pomaga-nie ma tak że się budzę w nocy-rano otwieram oczy i
Ogólne znaczenie snów o rodzinie oznaczają, że możesz spotkać się z kłótnią. Pokazuje to również, że posiadasz w sobie instynkt do obrony. Jeśli śnisz, że jesteś dzieckiem, to sen oznacza, że są sytuacje poza twoją kontrolą. W snach, które angażują członków rodziny występować mogą problemy związane z sytuacją
Sen o zmarłej osobie jako żywej pojawia się niezmiernie często – przyznaje to sporo osób. Takie marzenie senne wywołuje wiele emocji, niekiedy silne wrażenie, jakie po nim pozostało, utrzymuje się kilka godzin. Sen o zmarłej osobie jako żywej może występować w różnych wariantach, różnie jest też interpretowany. Niekiedy uznaje się tego typu marzenia senne jedynie za
Site De Rencontre De Jeune Gratuit. Zmarły tata sen:( 03 lut 2014 - 17:31:14 witajcie,jedni mowia ze zmarly sie sni temu,kto zasługuje ,inni twierdza odwrotnie...moj tata zginał tragicznie prawie 6lat temu,najgorsze bylo to ze bylam za granica i stalo sie to w dzien przylotu do domu. no i za miesiac mial byc moj slub...tak bardzo za nim plakalam, tesknilam, pytalam dlaczego ale on zawsze snil mi sie i sni jako pogodny, usmiechniety, i zawsze ze mi w czyms pomaga... Ale mysle autorko watku ze Twoj tato ci sie sni placzacy z dwoch powodow: potrzebuje modlitwy,duzo modlitwy bo potrzebuje pomocy zywych(modlitwa,spowiedz,komunia jego intencji) widzi jak placzesz, co przezywasz po jego odejsciu i jest mu ciezko wszyscy ludzie roznie interpretuja sny o bliskich zmarlych ale bardzo czesto slyszalam ze zmarli nie chca aby najblizsi po nich tak rozpaczali,aby pozwolili tym zmarlymbo im jest tam bardzo ciezko(wiem to ,poniewaz wielu znajomych,rodzina mowi jak im snia sie najblizsi zmarli i w snach albo placza,albo ciezko im albo-w snie-odtracaja kontakt,rozmowe,oddalaja sie,itp) Przykro mi autorko watku ze przezywasz teraz taka strate,wiem jak to boli...
Sen o zmarłym rodzicu nie jest niczym rzadkim. To motyw, który oczywiście odnosi się do tęsknoty za bliską osobą, ale też jest to sposób umysłu na to, by pomóc pogodzić się z tak wielką stratą. Ojciec jako rodzic odpowiedzialny jest nie tylko za wychowanie, ale też stanowi część podstawy rodziny. Jego postać łączona jest z siłą, szacunkiem, władzą czy dyscypliną. Widok zmarłego ojca w żywej wersji we śnie oznacza pomyślne rozwiązanie problemów oraz wsparcie. Sny o zmarłym ojcu mogą być znacznie częstsze zwłaszcza o tych okresach życia, nieobecność ojca jest bardzo odczuwalna. Wiele zależy także od okoliczności, które otaczają postać zmarłego ojca. Jeśli we śnie mamy możliwość porozmawiania z rodzicem, uznać to można za możliwość otrzymania dobrych wieści w ważnej sprawie. Zupełnie odwrotnie jest w sytuacji, gdy ojciec, o którym śnimy, milczy. Jego cichość oznaczać może przestrogę przed tym, aby nie popełnić jakiegoś głupstwa, mogącego mieć znaczny wpływ na nasze życie. Postaci nieżyjącego ojca często nadawany jest charakter dobrego doradcy. W sytuacji, kiedy w realnym życiu nie wiemy, czy nasza decyzja jest słuszna, warto poznać opinię ojca. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że jego wskazówki pomogą wybrnąć z kłopotliwej się zmarłych rodziców we śnie często nie oznacza problemów. Obraz ojca lub matki niezwykle rzadko ukazuje się w formie koszmaru. Najczęściej sny te są wyrazem tęsknoty za nimi. Jeśli we śnie widzimy radosnych zmarłych rodziców, wówczas odczytać to można jako zachętę do pogodzenia się z losem. Pogodni zmarli najczęściej przekazują, że nie musimy się zamartwiać i znajdują się w dobrym sny, w których widzimy zmarłego ojca w żywej postaci stają się częste, wówczas może chodzić o to, że ojciec próbuje przekazać nam, że w jakiejś kwestii dokonaliśmy złego wyboru, albo że jego dusza jest niespokojna. Aby ją uspokoić, w wielu przypadkach wystarczy pomodlić się o spokój jego duszy. Warto też zastanowić się, czy np. jakaś obietnica dana mu przed śmiercią nie pozostała niespełniona. W tej sytuacji należy po prostu spełnić ostatnie prośby w których spotykamy zmarłych bliskich, zwłaszcza rodziców bardzo często zostają w pamięci na dłużej. Mają pozytywny wydźwięk i z pewnością nie powinniśmy się ich bać. Widok zmarłego ojca powinien napawać optymizmem i dawać poczucie wsparcia w trudnych życiowych sytuacjach. Bardzo często ojciec we śnie oznacza rozpoczęcie zupełnie nowego etapu w życiu. Zyskujemy nowe możliwości, a nawet najmniejsze zmiany mogą przynieść dużo korzyści.
Od bardzo długiego czasu nie śni mi się nic. Czy to jest normalne? Zazwyczaj pamiętałam swoje sny. Wiem że pamięta się je krótko po przebudzeniu, ale głównie jakieś kawałki nawet zostawały mi w głowie. Od kilku miesięcy nic nie pamiętam, nic mi się nie śni. Czy ze mną jest coś nie w porządku? Wszystko w porządku. Marzenia senne pojawiają się w jednej z faz snu (REM), jeśli wtedy nie dojdzie do choćby powierzchownego przebudzenia i ich utrwalenia w pamięci - w dalszych fazach snu ulegają bezpowrotnemu zatarciu. Te sny, które się rano pamięta, dotyczą tego, co się właśnie tuż przed przebudzeniem śniło. Ale można się obudzić w momencie, gdy nie ma marzeń sennych i myśleć, że w ogóle się snów nie miało. Ale one były, tylko uległy zatarciu. Tak jest w ostatnich kilku miesiącach u Pani. Pozdrawiam! Pamiętaj, że odpowiedź naszego eksperta ma charakter informacyjny i nie zastąpi wizyty u lekarza. Inne porady tego eksperta
Odpowiedzi Czlowiek jednej nocy ma do 5 snow , ty ich po prostu nie pamietasz , ale jesli chcesz je pamietac jest na to proste cwiczenie , przed snem powtarzaj sobie "bede pamietala sny" tak z 20 razy i tyle xd no bo pewnie za mało śpisz.. sama napisałaś, że tylko 5/6 h to jest stanowczo za mało.. a zresztą może coś ci się śnic, tylko tego nie pamiętasz ;) blocked odpowiedział(a) o 00:00 wiesz co może być tak , że coś ci sieśni tylko jak wstajesz rano zapominasz co . ja tak mam jak patrze odrazu jak sie przebudze w okno to bardzo prostekażde nocy człowiekowi śni sie ok 5 snów, ale skoro śpisz tylko 5 h to jesteś tak zmęczona ze ich nie pamiętasz blocked odpowiedział(a) o 00:02 Czytałem gdzieś, że co noc śni nam się po kilka snów, niestety problem jest w tym, że nie zapamiętujemy ich. Ty ich nie pamiętasz a jak 1 pamiętasz to jak spojżysz w okno to znowu zapomnisz! Mari9908 odpowiedział(a) o 00:11 Ja mam tak jak o czymś myślę w dzień to później mi się to śni. Może mało myślisz o marzeniach i stanowczo za mało śpisz. Jak ja śpię 8 godzin to mi się coś śni ale ledwie pamiętam może właśnie zapominasz. Ponoć każdemu człowiekowi zawsze się coś śni. to kwestia tego, że może zapomniałaś o tym śnie. I uwierz mi, że nie łatwo jest się nad tym zastanawiałam, bo wszystkie sny pozostawały w zwykle tak mam, że gdy kiedy z kimś o czymś rozmawiam, lub sama o czymś rozmyślam, uświadamiam sobie o czym śniłam. I to też jest dziwne, bo wtedy ukazuje mi się takie odzwierciedlenie moich snów... Ja mam dokładnie tak samo jak Ty, też chodzę późno spać i też wydaje mi się, że nic mi się nie śni, ale tak na prawdę co dziennie miewamy sny, ale nie zawsze to pamiętamy ;) Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
Wśród snów, które opisują nasi czytelnicy, te z osobami zmarłymi są zawsze szczególne. Można bowiem takim osobom zadać pytania, a oni odpowiadają w sposób, który… wprawia w zdumienie. Wśród otrzymywanej przez nas korespondencji jest sporo opisów snów, które zawierały spotkanie z osobą zmarłą. (...) Opis poniżej porusza ważną sprawę. Zdarza się bowiem, że osoby zmarłe proszą w snach ludzi, aby nie płakali po ich odejściu. Tak było w tym przypadku: "W 2006 roku zmarł mój ukochany dziadek, z którym byłam bardzo zżyta.. Nigdy mi się nie śnił, do czasu, gdy w tamtym roku miałam duże problemy ze znalezieniem pracy. Którejś nocy miałam dziwny sen.. Pamiętam dokładnie każdy szczegół. Byłam w całkowicie białym otoczeniu i na środku stał mój dziadek.. Taki młody, uśmiechnięty, rozpromieniony. Pamiętam, że w pierwszym momencie przestraszyłam się i zapytałam się go, czy coś się stało. Czy mam się za niego pomodlić. On odpowiedział mi, że wszystko jest w porządku, że jest szczęśliwy i że jest mu bardzo dobrze, a ja mam się nie martwić i wszystko się ułoży, wszystko ma swój cel i że tak miało być (że nie mam pracy). Obudziłam się bardzo wyspana (nie pamiętam, kiedy tak mi się dobrze spało) i z uczuciem takiego ciepła w środku. Nigdy się tak dobrze nie czułam. Po tym śnie całkowicie zmieniłam swoje nastawienie do życia i podejście do pracy, którą zresztą dostałam niecały miesiąc po tych odwiedzinach". Jest jeszcze druga historia od tej samej osoby: "W ostatniej klasie podstawówki nagle zmarł mój kolega z klasy - Bartek. Poczuł sie źle, zapadł w śpiączkę i po tygodniu umarł. Lekarze twierdzili, że był chory na białaczkę, ale on nigdy nie chorował, nawet się nie przeziębiał, dlatego też dla wszystkich był to ogromny szok. Najbardziej przeżyli to oczywiście jego rodzice, a zwłaszcza mama. Sąsiadem mojego zmarłego kolegi był przyjaciel naszej rodziny i opowiadał, że mama tego kolegi strasznie rozpaczała po nim. Płakała, całymi dniami, siedziała na cmentarzu przy grobie... Długo to trwało, myślę, że gdzieś około pół roku i podobno pewnej nocy Bartek przyszedł we śnie do żony naszego przyjaciela i prosił, żeby poszła do jego mamy i powiedziała, że ma nie płakać i nie rozpaczać za nim, bo to mu przeszkadza. Znajoma na następny dzień poszła do mamy tego kolegi i po rozmowie z nią okazało się, że nie tylko do niej przychodził Bartek w nocy. Odwiedzał całą rodzinę z prośbą o to, żeby nie płakać za nim. Podobno gdy jego mama trochę się pozbierała i pogodziła z jego śmiercią, Bartek już nigdy nie pojawił się w nocy...". Zmarli bardzo często "uspokajają żyjących", że w tamtym świecie jest im dobrze i wcale nie tęsknią za tym, aby wrócić. "Dobrych kilka lat temu, w wieku 18 lat w październiku powiesił się mój kolega ze szkoły. Wszyscy to przeżyliśmy, bowiem na co dzień był to chłopak bardzo wesoły i pozytywnie nastawiony do świata. Przynajmniej tak nam się wtedy wydawało... Nieważne. W lutym następnego roku jadąc tramwajem tak po prostu zadałam w myślach pytanie do niego: Jeśli coś jest po drugiej stronie - daj mi znać. Muszę tutaj podkreślić, że zdążyłam do tego czasu pogodzić się jako-tako z jego śmiercią i nie myślałam o nim 24h na dobę. To pytanie zadałam spontanicznie i z pewnym powątpiewaniem, bo nie sądziłam, że otrzymam jakąkolwiek odpowiedź - dlatego też 2 minuty później o nim zapomniałam. Tej samej nocy przyśnił mi się jednak sen. Byłam na jakimś koncercie, było pełno ludzi w dużej sali. Po koncercie stałam w kolejce do szatni. Odwróciłam się i zobaczyłam mojego zmarłego kolegę. Kolega nie wyglądał jednak jak reszta ludzi. A wyglądał, jakby go ktoś narysował na białej kartce papieru i z niej wyciął. Inni ludzie go nie widzieli i zajmowali się swoimi sprawami. Zaczęłam płakać. On na to, bym nie płakała, by nikt za nim nie płakał, bo tam mu jest wspaniale. Na koniec przytuliłam się do niego i powiedziałam, że go kocham. Odpowiedział, że również mnie kocha, kocha nas wszystkich i żeby im to przekazać. Na tym sen się zakończył, bo obudziłam się ze łzami w oczach - taki był realistyczny i nasycony emocjami. Po tym śnie już nigdy więcej nie uroniłam po nim łzy. Bo po co, skoro jasno powiedział, że jest mu tam lepiej niż "za życia"? Drugie wydarzenie (a raczej kilka, ale opiszę jedno dla przykładu) miało miejsce po śmierci mojej ukochanej Babci 3 lata temu. Nauczona poprzednim snem z moim kolegą, zadałam jej pytanie związane z sypaniem się wtedy mojego aktualnego związku: Czy jest się w ogóle sens tym przejmować?. I znowu tej samej nocy przyśniła mi się Babcia. Siedziała w swoim ulubionym fotelu, była taka, jaką ją zapamiętałam (czyli osoba starsza), ale nie była przytłoczona chorobą, jak przez ostatnie 2 lata swojego życia. Powiedziała tylko śmiejąc się: Nie ma się co tym przejmować, i tak się rozejdziecie cokolwiek byś nie robiła. To głupi problem. Walczyłam o ten związek do końca, jednak tak jak powiedziała Babcia - skończył się niedługo potem i rzeczywiście nic nie mogłam zrobić, bo jak się okazało ex-partner nie kochał mnie od dłuższego czasu. Zadałam Babci jeszcze kilka pytań od tego czasu i zawsze tej samej nocy otrzymywałam odpowiedź. I jeszcze trzecia historia. Gdy miałam 12 lat zmarła ciocia mojego ojca. Mój ojciec był z nią związany bardziej niż ze swoją matką, za to moja matka jej za bardzo nie lubiła (przez dawną zazdrość, mój ojciec kiedyś poświęcał według mojej matki więcej uwagi swojej cioci niż jej). Widziały się raz na rok (Święta) na ok. 2 godziny, dystans na zawsze pozostał, bo moja matka jest dosyć upartą osobą i ciocia nigdy nie mogła jej do siebie przekonać, chociaż próbowała. Ale wracając do historii właściwej. Ciocia nie zmarła nagle, leżała przez pewien czas w szpitalu i z racji swojego mocno zaawansowanego wieku (prawie 90 lat) brano pod uwagę, że operacji raczej nie uda jej się przeżyć. I tak się stało. Grób był dawno przygotowany (bo rodzinny), ale z jakiegoś powodu, którego dzisiaj nie pamiętam, zwlekano z jej pogrzebem aż 3 tygodnie. Po mniej więcej tygodniu od jej śmierci mojej matce zaczęły regularnie śnić się niepojące sny. Na początku ciocia pojawiała się i prosiła tylko, by ją pochowano, pytała, dlaczego z tym zwlekamy. Z biegiem czasu jednak sny robiły się coraz bardziej uciążliwe i wściekłe. Ostatni sen, jaki przyśnił się mojej matce przedstawiał wielką, huczną imprezę, wszyscy pili i się bawili. Pośrodku tego wszystkiego leżała w trumnie moja ciocia. Zupełnie nikt się nią nie przejmował. Nagle ciocia wstała z trumny, podeszła do mojej matki i zaczęła się momentalnie rozkładać (gnijąca twarz, lejące się zewsząd płyny, w końcu wypadające wnętrzności) i mówić, by ją pochowano. Ten sen tak zszokował moją stojącą mocno na ziemi matkę, że opowiedziała o wszystkim mojemu ojcu, który wreszcie przełamał się, by zacząć działać. Po kilku dniach ciocię pochowano i już nigdy się nikomu nie przyśniła. Pragnę dodać, że moja matka z racji zupełnego braku przywiązania do cioci nie odczuwała z powodu jej śmierci strasznego smutku i nie przywiązywała wagi do szybkiego, pięknego pogrzebu (zresztą i dzisiaj potrafi powiedzieć, że nadal ma do cioci straszny żal o to, o czym pisałam na wstępie i potrafi wręcz pluć jadem). Mnie tylko zastanawia fakt, dlaczego przychodziła do niej, do osoby, która jej nie lubiła, zamiast do mojego ojca, który modlił się o jakikolwiek kontakt z jej strony całymi godzinami?". Kolejna historia wygląda następująco: "Nie wiem, na ile będzie to interesujące dla Was, ale też miałam wizytę z zaświatów. Pewnej bardzo ciężkiej dla mnie nocy (okropny ból świadczący o początku przewlekłej choroby, dostępne bez recepty środki przeciwbólowe przestały działać) przyszli po mnie we śnie, aby mnie zabrać ze sobą moi przyjaciele, którzy zdążyli już umrzeć. Wówczas stwierdziłam, że nie jestem gotowa na śmierć, bo co z moją rodziną i moimi zwierzakami, a ból na pewno złagodzą w szpitalu. Przyjaciele z zaświatów, po dłuższej rozmowie, pozwolili mi pozostać, ale poinformowali mnie, że przyjdą po mnie za jakiś czas i wtedy nie będzie odwołania, a decyzja o pozostaniu będzie mnie prześladowała i będę jej żałowała przez długi czas. I kolejna historia opisana w e-mailu przysłanym do FN: "(...) Gdy zmarł mój Dziadek ze strony Mamy, miałam ok. 6 lat. Kilkanaście razy spotykałam Go w snach, choć minęło już lat 30. Liczę, że będzie to trwało nadal. Przychodzi ot, tak, aby się zobaczyć albo udzielić rady, czy też mnie pocieszyć. Ok. 10 lat temu zmarł mój Wujek (Syn Dziadka). Jego żona bardzo rozpaczała, była na Niego wściekła, że Ją zostawił tak wcześnie. Wujek mi się przyśnił. Opowiedziałam Mu o Cioci, prosząc jednocześnie, aby dał Jej jakiś znak (jeśli dobrze pamiętam, poprosiłam dlatego, że Ciocia tego chciała). Pamiętam, że zadałam Wujkowi wszystkie możliwe pytania nt. tego, co dzieje się z nami po śmierci. Odpowiedział na wszystkie, ale ... pamiętam tylko jedno moje pytanie i jedną odpowiedź Wujka. - To jak mam żyć? - Żyj tak, jak żyjesz, a wszystko będzie dobrze. Uśmiechnął się do mnie i ... obudziłam się. Po jakimś czasie, na jednym z rodzinnych spotkań Ciocia wzięła mnie na bok i powiedziała: Ania, coś Ci powiem, bo tylko ty mi w to uwierzysz. Wujek mnie odwiedził! Nie był sam, był chyba z Dziadkiem. Przysypiałam przed telewizorem i w pewnym momencie stanęli obaj w drzwiach pokoju... Na moje oko tamta chwila była dla Cioci przełomem. Pogodziła się ze śmiercią Wujka. Ok. 7 lat temu przyszła kolej na następnego członka mojej rodziny. Nie trudno się domyślić, że była to moja Babcia, Mama mojej Mamy. Przez lat 20 tęskniła za Dziadkiem. Trzy lata za zmarłym (choć dorosłym) dzieckiem. Odeszła. Gdy Ją ostatni raz widziałam, otoczona była nadchodzącą śmiercią. Zrozumiałam to dopiero po pewnym czasie. Lamentowałam po Jej stracie, bardzo. Cierpiałam i tęskniłam. Przyśniła mi się wiele wiele razy w minionych latach, nie będę więc wchodzić w szczegóły. Powiedziała mi kiedyś: Ania, zatrzymałaś mnie swoim lamentem. Musiałam wrócić. Byłam już taka młoda, a teraz znów jestem stara. Próbowałam Babcię przekonać, że może odejść w każdej chwili, że nie musi się nami przejmować, itd. (...) Moje namowy, aby Babcia odeszła tam, skąd Ją zawróciłam, poskutkowały tym, że w jednym ze snów usłyszałam, że jak nie chcę się z Nią widywać, to Ona nie przyjdzie. Dziwnie to brzmi, takie babskie przekomarzanie. Z czasem otoczenie, i sama Babcia w snach, ulegały zmianie. Babcia młodniała. Otoczenie we śnie rozjaśniało się... Pewnej nocy śniłam, że Babcia szykuje się na przyjęcie gości. Piekła ciasto. Rozmawiałyśmy długo, choć miałam trudności z utrzymaniem pełnej świadomości w tamtym stanie. Odważyłam się jednak wreszcie zapytać Babci, kto będzie następny. Chyba czekała na to pytanie, może sama mnie na nie naprowadziła? Nie powiedziała nic, ale pokazała. Zobaczyłam tablicę nagrobną z czarnego kamienia ze złotym napisem - imieniem i nazwiskiem mojej Mamy. Minęło kilka dni, może tydzień. Przyśniło mi się że odbieram telefon. W telefonie głos mojego Taty. Ania, Mama nie żyje i sygnał przerwanego połączenia. Rozmawiałam z Mamą. Nie mówiąc o szczegółach prosiłam Idź do lekarza, niech Cię przebada. Pamiętam, że o śmierci też rozmawiałyśmy. Powiedziałam że chcę i nie boję się wizyt osób nieżyjących. Mama do lekarza nie poszła. W tym okresie Mama mojego narzeczonego powiedziała mi, że chyba będzie umierała (wiele wiele lat życia ma już za sobą), bo znowu słyszała pukanie do drzwi, i znów pojawiają się u Niej głuche telefony (Jej systematyczne oznaki śmierci nadchodzącej w rodzinie). Powiedziałam Jej tylko, że to nie o Nią chodzi. Minęły ok. trzy tygodnie. Przyśniła mi się Mama. W jasnej poświacie, której źródło było gdzieś za Nią. Stała w drzwiach naszej sypialni. Była młodsza, elegancko ubrana i bardzo radosna. Nie była sama. Nie wiem, a może nie pamiętam, co powiedziała. Ze snu wybił mnie dzwoniący telefon. Była ok. 6:30. Ania, Mama nie żyje. I... sygnał przerwanego połączenia. To był Tata. W jednym ze snów Mama prosiła, aby bardzo dbać o Tatę. Prośbę Mamy przekazałam rodzeństwu i przedstawiłam Tacie. Po jakimś czasie Tata miał wypadek, doszczętnie rozbił samochód. Wszyscy dziwili się, z Nim na czele, jak to możliwe, że wyszedł z tego cało. W jednym ze snów oczywiście opowiedziałam o tym Mamie. Tylko się uśmiechała. Jeden z ciekawych snów miałam też z udziałem zmarłego Kolegi. Nie byliśmy ze sobą zbyt blisko. Ot, Kolega z którym czasem zamieniło się kilka zdań. Tuż przed swoją śmiercią oświadczył przy okazji spotkania na ulicy: Jak wrócę (właśnie szykował się do podróży) to musimy się wreszcie umówić. Nie udało się jednak za życia. We śnie (kilka lat po Jego śmierci) poprosił mnie, abym powiedziała Jego Mamie, że u Niego jest wszystko w porządku. Prosił, aby się o Niego nie martwiła i pozdrowił Ją gorąco. Od pobudki do chwili wejścia do pracy zastanawiałam się: powiedzieć, nie powiedzieć... Zdecydowałam się. Wiedziałam, że Ona przyjdzie. Zjawiła się tuż po 7 rano. Powiedziałam. Choć zalała się łzami, to miałam wrażenie, że się ucieszyła. Dzięki Dziadkowi, Babci, Wujkowi, Mamie i innym, mogę oświadczyć, że nie boję się śmierci. Mam nadzieję, że będę mogła jeszcze kogoś tym zarazić". Kolejna historia związana ze snem z udziałem osoby zmarłej zawiera element, który… wyklucza przypadek. We śnie pojawia się bowiem imię osoby zmarłej, które potem okazuje się możliwe do weryfikacji. "(...) Mam 7-letniego brata. Kiedy miał jakieś 3-4 lata, spał u mojej babci. Babcia opowiadała, że nie rzucał się na łóżku i nie robił nic, po czym można było wywnioskować, iż śnią mu się koszmary. Jakoś w porze obiadu brat nagle oznajmił nam, że był dzisiaj u niego dziadek. Pomyśleliśmy z babcią, że śnił mu się dziadek od strony naszej mamy, ale byliśmy w błędzie, ponieważ brat powiedział mniej więcej coś takiego: A wiecie dzisiaj był u mnie dziadek i z nim rozmawiałem, ale nie ten dziadek Leszek tylko ten drugi, Romek. W tej chwili z babcią się zdziwiliśmy, i to bardzo. Zapytałem babcię, czy ta opowiadała mu o Romku, ale ona kategorycznie zaprzeczyła. Mój brat nie ma prawa pamiętać Romka, ponieważ ja sam go ledwo pamiętam. Zmarł, kiedy miałem 7 lat, a aktualnie mam 19. Zapytałem brata, o czym rozmawiali, ale stwierdził, że nie pamięta. Gdy zapytałem, jak wyglądał Rome,k to powiedział: A taki gruby. I zgadza się, ponieważ Romek był człowiekiem przy tuszy. Niedawno postanowiłem brata zapytać o tą sytuację jeszcze raz, ale nic nie pamięta z tego, nawet nie poznaje Romka na zdjęciach. Romek był drugim mężem mojej babci i podobno był o nią bardzo zazdrosny. Rozmawiałem niedawno z babcią o tym przypadku mojego brata i powiedziała mi, że ja sam miałem coś podobnego, zaraz po tym, jak on zmarł. Nie pamiętam tego zdarzenia, ale babcia opowiadała, że obudziłem się z krzykiem oraz płaczem i mówiłem, że Romek do mnie przyszedł. Z takich dziwnych zjawisk pamiętam tylko, że gdzieś rok bądź dwa lata po jego śmierci, gdy spałem u babci w weekendy słyszałem, jak ktoś wchodzi do pokoju. Próg od pokoju lubi sobie poskrzypieć, tak samo reszta podłogi. Słyszałem właśnie skrzypienie, które charakteryzuje ludzki krok. Tamtej nocy naoglądałem się różnych horrorów, więc pomyślałem, że po prostu mam tzw. schizy. Odbiegłem od tej myśli, kiedy zaczęło się to regularnie, co tydzień, powtarzać. Pomyślałem wtedy, że Romek mnie nawiedza. Z czasem się do tego przyzwyczaiłem. Całość powtarzała się jakieś pół roku. Po tym, jak już przestałem zwracać na to uwagę, wszystko ucichło. Do dzisiaj jest spokój. Pytałem babcię, jak to było z jego śmiercią. Opowiedziała mi, że dostał zawału w domu, właśnie na tym fotelu, co skrzypiał. Jego kolega akurat przyszedł, bo byli gdzieś umówieni i zobaczył go w takim stanie. Zadzwonił po karetkę, lecz Romek zmarł w szpitalu po jakimś czasie. Ktoś po jego śmierci powiedział babci, że powinna wezwać egzorcystę, aby wypędził jego ducha z domu, ponieważ on będzie do niego wracał. Babcia w to nie uwierzyła, ale mówi, że sama miała nie raz dziwne sytuację związane z nim, dość często jej się śnił. Ale, jak pisałem wyżej, wszystko się uspokoiło jakieś 10 lat temu. Spokój był, dopóki nie przyśnił się on mojemu bratu. Ja powiem szczerze, że się wtedy przestraszyłem, ale od czasu jego snu nic dziwnego się nie wydarzyło. Zatem czy jest to możliwe, aby duch Romka nadal był w domu albo chociaż odwiedzał go?". (...) Wiele osób śmieje się ze snów, nie przywiązując do nich wagi. Ot, - fantazja senna, majaki, różne wymysły podświadomości w trakcie tego niezwykłego stanu, jakim niewątpliwie jest sen. Tak mówią ludzie, którzy przeważnie nie mieli do czynienia z żadnym naprawdę istotnym snem, który by nimi wstrząsnął na tyle, aby traktować go jako rodzaj kontaktu z czymś niezbadanym i zagadkowym. Zupełnie inaczej jest z ludźmi, którzy mają zdolności mediumiczne, jak jasnowidze. Dla nich sen z udziałem zmarłej osoby jest absolutnie nieprzypadkowym sposobem komunikacji z innym światem. W Archiwum FN są historie opowiedziane przez jasnowidza, który w czasie snu spotkał się z nieznaną wcześniej kobietą. We śnie podała mu swoje imię, nazwisko, miejsce zamieszkania, a także okoliczności swojej śmierci. Precyzyjnie i dokładnie. Jasnowidz był tak wstrząśnięty snem, że na drugi dzień skontaktował się z policją. Okazało się, że podane przez niego dane dokładnie odpowiadają... sprawie związanej z tajemniczym zaginięciem dziewczyny sprzed kilku lat. Dzięki wskazówkom danym przez jasnowidza błyskawicznie ujęto mordercę. Po zakończeniu procesu jasnowidz miał ponownie sen, w którym odwiedziła go ta sama dziewczyna. Tym razem podziękowała mu za pomoc i odeszła w kierunku światła.
dlaczego nie sni mi sie mama